Conti

17 października 2014

Kiedy Bartek uczył się wstawać, obawiałam się o jego bezpieczeństwo.

Dźwigał się wszędzie, przy wszystkim i cały czas.

Z drżeniem serca wychodziłam z pokoju, do toalety, czy kuchni, bo kiedy wracałam był już w innej pozycji, niż go zostawiłam

Ktoś podsunął mi pomysł, aby kupić kojec. Taki, który zapewni mu bezpieczeństwo fizyczne, a mi psychiczne.

Kupiliśmy więc używany, bardzo znanej firmy. Nie wydaliśmy dużo, bo poprzedni właściciele chcieli się go szybko pozbyć.

Bart nie był zachwycony nowym nabytkiem, bo nie zaznajomił się z nim w okresie wcześniejszego niemowlęctwa. Wsadzany tylko w razie potrzeby, ćwiczył dzielnie dalej swoje akrobacje.

Patrząc na nasz kojec i ten, który oferuje firma Coto Baby, wydaje mi się, że drugi raz nie zdecydowałabym się na tamten zakup.

Conti jest przede wszystkim lżejszy, waży tylko 9,5 kg. Nasz był okropnie ciężki i przesuwanie na czas odkurzania było totalną masakrą. A jeszcze z dodatkowym obciążeniem w postaci zabawek i małego lokatora – kosmos.

Kolejnym plusem, którego nie uświadczyłam w naszym, jest boczne wejście rozpinane na zamek. Pewnie nasz kojec nie wylądowałby tak szybko w piwnicy, gdyby je miał. Otwieram i Bartek może sam decydować kiedy chce się bawić w swoim azylu.

Jeśli chodzi o mechanizm składania, to oba mają go bardzo proste, jednak przez ciężar i tak musiałam włożyć w to trochę siły. Przy Conti jego waga jest dużym udogodnieniem dla drobnych osób takich, jak ja.

Nasz oaza zabawy i nauki była nijaka. Żółte obramowanie i siatka dookoła. A Conti jest śliczny. Zdecydowanie przykuwa uwagę i rodzica i dziecka. Zabawny dinozaur towarzyszyłby Bartkowi w czasie harców. Może wtedy siedziałby tam chętniej? Kto wie.

Conti ma jeszcze w zestawie dwa uchwyty, które wspierają dziecko podczas nauki wstawania. Nasz kojec ich nie posiadał i musiałam je dokupić. Tych trzymadeł nie wspominam miło, ponieważ zaczepy nie pasowały i uchwyty co chwilę się odczepiały. Także zdecydowanie polecam ewentualny zakup kojca, który w zestawie je posiada.

Dodatkową gwarancją bezpieczeństwa są zaokrąglone narożniki. Ile razy synek uderzał w rogi głową, starając się dźwigać na nogi.

Kojec od Coto Baby można przecierać szmatką z ciepłej wody, do 40 stopni, więc wszelkie ubrudzenia nie mają szans.

Nasz kojec nie miał także torby do przenoszenia, a Conti taką posiada, więc śmiało możemy zabrać go na wyjazd, gdzie ze względu na swoje gabaryty, zapewni dziecku nie tylko świetne miejsce do zabawy, ale i do spokojnego spania.

Jeśli szukacie rozwiązania dla bardzo ruchliwych, ambitnych w nauce wstawania i przemieszczania małych kaskaderów – nie musicie inwestować w ochraniacze i kaski. Spokój ducha zapewni Wam kojec, w którym Wasz maluszek chętnie spędzi czas na zabawie i doskonaleniu swoich umiejętności.

Autor: Żaneta Bomba